środa, 16 marca 2016

Dziękuję.


"Coś musi się skończyć, aby coś się zaczęło."


   Mróz szczypał nas w czerwone już nosy. Oddechowi towarzyszyły opary, a prószący śnieg zdobił świat. Wszystko było białe i wyglądało to magicznie.
   Nigdy nie sądziłam, że będę sobie zwyczajnie spacerować uliczkami Hogsmeade razem z Jamesem Potterem. Nigdy nie sądziłam, że stanie się moim przyjacielem. Nigdy też nie sądziłam, że coś się zmieni.
   A zmieniło się wszystko.
   Skręciliśmy w dróżkę, idąc bliżej lasu. Chcieliśmy uciec od tego gwaru i zobaczyć chociażby z daleka Wrzeszczącą Chatę.
   Nasze buty zatapiały się w śniegu i wydawały charakterystyczne odgłosy. Moje oczy patrzyły na wszystko chciwie, chcąc zapamiętać każdy detal. Nie zapuszczałyśmy się w te tereny z przyjaciółkami. Inaczej: ja tu nie byłam. I cieszyłam się, że tam się udamy. Z Jamesem u boku jakoś nie byłam wielce tym przerażona.
   Dotarliśmy na skraj wzgórza. Wrzeszcząca Chata rozpościerała się przed nami. Śnieg zamazywał nam troszkę widok, ale to nie zniweczyło naszych planów. Podeszłam bliżej i po prostu patrzyłam. Zdawało mi się, że James lustruje wzrokiem mnie, a nie budynek, a przecież po to tutaj przyszliśmy. I kiedy kątem oka spojrzałam w jego stronę  tylko się w tym utwierdziłam. Poczułam ciepło na policzkach i uśmiechnęłam się nieśmiało. Było zimno, w końcu był to środek zimy, ale ja w swoim płaszczyku czułam się, jakbym dotykała skórą wrzątku. No, przynajmniej gorącej wody. 
   W środku poczułam ciepło, które coraz częściej mi towarzyszyło. W Pokoju Wspólnym, przy rozmowie z przyjaciółmi, podczas posiłków, a nawet na lekcjach. Po większym zastanowieniu i tak nie znałam odpowiedzi na pytanie: "dlaczego?". Byłam wtedy zazwyczaj w obecności przyjaciółek. Prawie zawsze był z nami też James. Więc mój umysł, ponoć taki dobry, nie ogarniał tego wszystkiego. 
    Pięknie tutaj  szepnęłam, jakbym wyjawiała mu największą z moich tajemnic. 
    Też tak uważam.  Wypalał w mojej twarzy dziurę, a nawet nie byłam skierowaną nią w jego stronę. 
   Westchnęłam.
    Dlaczego na mnie patrzysz? 
    Podziwiam widoki.  Nachylił się w moją stronę i założył mi delikatnym ruchem kosmyk włosów za ucho. Przeszył mnie dreszcz, gdy musnął palcem moją skórę. 
   Przymknęłam powieki i zacisnęłam palce. Co on robił? I co, do jasnej, się ze mną działo? 
   Zacisnęłam usta w wąską kreskę.
    Co ty wyprawiasz?  Odwróciłam się w jego stronę.
   Uśmiechnął się do mnie ciepło z jakimś błyskiem w oku. Okulary lekko zsunęły mu się z nosa, więc szybko je poprawił. Włosy były zmierzwione jak zawsze, może i nawet bardziej. Przejechał ręką po nich jeszcze raz. Kąciki moich ust wystrzeliły ku górze na ten gest. Wyraźne rysy twarzy, która stała się już twarzą mężczyzny. Leciutko krzywy nos, który mu pozostał po bójce z jakimś starszym chłopakiem wkurzonym na niego i Syriusza. Czekoladowe oczy, po prostu proszące się, aby w nie patrzeć. Zapewniające, że cię porwą i szybko nie wypuszczą. 
   – Czyż nie odpowiedziałem na to pytanie już wcześniej? – Zachichotał. 
   Ach, jakież to było urocze.
   – Wybacz, ale nadal tego nie rozumiem – mruknęłam. – Chciałeś mi chyba pokazać Wrzeszczącą Chatę, no nie? 
   – Chciałem. I pokazałem. Czy to jakoś przeczy temu, że patrzę? 
   Westchnęłam zirytowana. 
   – Będziemy bawić się w kotka i myszkę, James? 
   – Możemy. – Wyszczerzył się do mnie.
   Uderzyłam go w ramię i się zaśmiałam.
   – Jesteś niemożliwy. Pomyśleć, że tu z tobą przyszłam.
   – Przyjaźnimy się, co nie? Więc to nic dziwnego – mówił to innym tonem głosu. Przełknął ślinę. 
   – No tak. – Pokiwałam głową.
   Wysłał mi ostrożne spojrzenie. Wszczepił palce we włosy i przymknął powieki. Zmarszczyłam czoło, kiedy wypuścił powoli powietrze z ust. To, co usłyszałam później, było totalnym zaskoczeniem.
   – Nie chcę tego. Mam dość, Lily.
   – Czego, James?
   – Tego wszystkiego – wzruszył ramionami. – A szczególnie szopki względem ciebie.
   Moja brew wystrzeliła ku górze. O co mu chodziło? To musiało być chyba ważne, bo nawet nie przejmował się tym, że jego włosy już prawie były białe. Tak samo jak moja czapka. Palce mi zmarzły i wydawało się, jakby rękawiczki wcale nie pomagały. 
   – A jest jakaś szopka? – Dopytywałam. 
   – Nie zauważyłaś tego? – zaśmiał się ochryple. Pokręciłam głową. – Przecież to widać jak na dłoni. Lily, mam dość tego, że jestem twoim przyjacielem. A raczej tego, że jestem t y l k o nim. 
   Otworzyłam usta ze zdziwienia. Myślałam, że przez ten etap już przeszliśmy. Jakże głupia musiałam być, aby to posłać w zapomnienie i nie słuchać Alice, która jasno mówiła, że to nie skończy się tak szybko? Na Merlina, miała rację. 
   Przybliżył się o krok, a mój żołądek wykręcił koziołka. Ciepło powróciło. Z przerażeniem odkryłam, że to z jego powodu. Z jego bliskości. Przymknęłam oczy.
   – Nie chcę nim być. – Dotknął palcem mojego policzka, a potem położył na nim delikatnie rękę. – Kiedy to zrozumiesz?
   Wtuliłam polik w jego dłoń i przygryzłam wargę. Nie miałam pojęcia, co odpowiedzieć, jak się zachować. 
    Je veux vous embrasser – wyszeptał, jakby w męczarniach.
    Słucham? Nie rozumiem, James. Przecież wiesz, że nie znam francuskiego... – Gdy tylko te słowa opuściły moje usta, Potter pochylił się i przycisnął wargi do tych moich. 
   Musnął należące do mnie usta lekko, jakby nieśmiało. Stałam sparaliżowana z otwartymi oczami. Dziwne uczucie zawładnęło moim ciałem, a przez umysł przelatywało tysiące myśli. Nie wiedziałam dlaczego, ale wiedziałam, że to, co się dzieje, jest dobre. Miałam coś w stylu "Och, Lily, pieprz to. Całuj się z nim". 
   W końcu, jakbym się otrząsnęła, oddałam najdelikatniej pocałunek, a James, przyjmując to za zachętę i zgodę do dalszych poczynań, zaczął być odważniejszy, całować gorliwiej.
   Nie zdawałam sobie sprawy, ile czasu staliśmy między drzewami, wymieniając się pocałunkami wśród lawirujących płatków śniegu. Pozwalając, abyśmy wyglądali jak kochankowie, którzy ukrywając się przed światem, poznawali siebie od nowa. Poznawali swoje uczucia i oddawali się im bez reszty.
   Kiedy wreszcie odsunął się ode mnie, cały zarumieniony, z psotnym uśmiechem i świecącymi oczami, zapytał:
    – Teraz rozumiesz?
   Kąciki moich ust wygięły się do góry.
    – Z pewnością.
***



***

Witam!
   Przychodzę do Was z postem rocznicowym! Wow, na moim blogu nareszcie się coś pojawiło. Mam tylko nadzieję, że chociaż jakaś jedna zagubiona dusza zajrzy i przeczyta tę notkę. Przepraszam za nieobecność. Jest mi niezmiernie wstyd, ale zaraz poznacie powód mojej nieobecności.
   Na początku chciałam podziękować każdemu z osobna. Wszystkie osoby, które kliknęły chociaż link z adresem mojego bloga, przyczyniły się do tego, że dzisiaj piszę takie, a nie inne słowa. Dziękuję za każdy komentarz. Dziękuję za każdą obserwację. I dziękuję za każde wyświetlenie. To dla mnie wiele znaczy. Bez Was, nie byłoby niczego.

   Z tego miejsca <mojego fotela> chciałabym wyróżnić, i oczywiście też podziękować i uściskać, pewne osoby. A są nimi:

 Panienka Livvi – Oliwio moja najukochańsza! Nie mogłabym wyrazić słowami swojej wdzięczności względem Ciebie. Wszystko, co jest napisane, ukazane na tym blogu, jest dedykowane Tobie, mój księżycu. Wszystko. Od znaku, przez słowo i zdanie, do rozdziału. Jesteś ze mną już prawie rok. Niezapomniany rok, bo wniosłaś do mojego życia bardzo, bardzo, bardzo wiele. Oczywiście wszystko, co dobre.
Sprawdzanie rozdziałów, opinia, czytanie po nocach i pisanie do świtu. Dziękuję.

   Grupa moich wspaniałych Elitarnych gerls:

Ar – Lisiątko, psiątko, koniątko i koszatniątko! Jakoś w maju - kwietniu któraś z nas (ja) zaprosiła do znajomych na Facebooku drugą. Zaczęło się, a Ty sama mi pomagałaś i motywowałaś. Dziękuję Ci za słowa otuchy i pisanie "Kath, kiedy będzie rozdział?". Znosiłaś moje przerwy i humorki. Dzięki!

Atelier vel moja Toire  Och, Toire, Toire. Ty za to czytałaś moje pomysły i krytykowałaś to, co było "do dupy". Na kilka rozdziałów rzuciłaś inne światło, a ja nie żałuję nawet w jednym procencie, że Cię posłuchałam. Byłaś dla mnie wzorem Dżilowskich opowiadań. I nadal będziesz.

Muni, Kseniuś, Ly i Mia – Was poznałam dzięki Ati, która dodała mnie do grupy. I wiecie co? Nie żałuję. Czytałyście moje rozdziały *chyba, że kłamałyście*, a Mun nawet skomentowała! Ksenia, która musi szukać podtekstów w miniaturce, Ly - nasza szesnastka - i Mia, zakochana w pianie, są ze mną przy mojej innej twórczości. I to do tego na bieżąco! Tworzymy piękną grupę!


A także:

Abi – Twój blog, kiedy tylko go odnalazłam, był czymś, co wręcz otaczałam czcią. Myślałam sobie, że pewnie jesteś już starą krówką, bo piszesz przecież na skalę pisarek, takich, co wydały książki! Brałam z Ciebie przykład. I dzięki czytaniu x razy Twojego bloga – zmienił mi się styl. Oczywiście podarowałaś mi kilka dłuugaśnych komentarzy, z których wiele wyciągnęłam. Chwała Ci za to!

Expecto Patronum – Chwaście, Ty byłaś ze mną prawie od początku. Motywowałaś zawzięcie i krzyczałaś, kiedy nie było rozdziału. Jestem Ci za to mega wdzięczna! I chciałam Cię przeprosić, jeśli Cię znów zawiodłam.

Optimist  – Od momentu, gdy zaczęłaś czytać mojego bloga, wiernie komentowałaś, wytykałaś błędy i pisałaś, co Ci się najbardziej podoba. Wyrażałaś opinię, co było kopem. Dziękuję!

Eskaryna – Twoje komentarze, może i pojawiły się w późniejszym okresie, ale dużo dawały. Dzięki!

Moim przyjaciółkom  – Przewijałyście się zawsze. Pytałyście, czytałyście, wspierałyście. Olłajs byłyście. Kocham mocno.


I każdemu z Was, jeszcze raz. Wielkie DZIĘKUJĘ.


Nasza statystyka:

Obserwatorzy: 30.

Wyświetlenia: 17700.

Komentarze: 395.

Rozdział z największą ilością wyświetleń: Rozdział 1 (618).

Rozdział z największą ilością komentarzy: Sylwester, część druga (32).

Najchętniej odwiedzana zakładka: Rozdziały (800 wyświetleń).


Nigdy nie sądziłam, że odniosę taki sukces, Tak, jest to dla mnie sukces. Nie będę pisać już tego słowa na de, bo bym przesadziła.


I teraz druga część notki.

   Ten oto post jest jednym z *jak nie* ostatnich. Wiem, że pewnie wiele osób zawiodłam, nawet z lekka samą siebie, ale po co będę siedzieć w jednym, jeśli mi to nie wychodzi, a to opowiadanie ma tyle błędów, że nie można zliczyć? Nie mogę trzymać się czegoś, co już nie daje mi radości i nie rozwija, a cofa w tył. Nie miałabym czasu, aby to poprawić i przede wszystkim chęci. Musiałabym wszystko usuwać, a historia byłaby inna. Na tym blogu podoba mi się tylko szablon, tak szczerze. I Wasze piękne komentarze.
   Mam nadzieję, że mnie rozumiecie. Zwaliłam, wiem, ale nic nie zrobię. Po co mam komuś mówić, że rozdział będzie, jeśli nie mogę z siebie nic wykrzesać, aby on był? Serce mi się kraja, bo przecież poświęciłam temu blogu rok. Ale muszę iść do przodu.
   Opowiadanie zawsze będzie w moim sercu. Przecież dzięki niemu się rozwinęłam, prawda?
   Przepraszam. Przepraszam wszystkich, których zawiodłam i w ich oczach stałam się tą złą, która "jako następna porzuca bloga".Chociaż to opowiadanie nie było jakieś mega, aby wiele osób wyrażało swoje żale i chciało mnie zasztelytować.


Post będzie edytowany w niedzielę. Zapraszam, aby zobaczyć, co dla Was przygotowałam.

Dziękuję. Przepraszam. Do zobaczenia.

Buziaki, Wasza Kath.

PS. Jak widzicie, na tę specjalną okazję napisałam miniaturkę. Liczę na to, że się podoba.

PS2. Nie bijcie, proszę.

EDIT:

Zapraszam serdecznie -> Wstrzymywany Oddech.





23 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Kath... Kochana Kath,
      Wczoraj usunęło mi piękny komentarz, wkurzyłam się i dlatego nie skomentowałam. Ale dzisiaj spróbuję odtworzyć to co wczoraj napisałam, zobaczymy jak mi to wyjdzie.
      Jak już Ci pisałam... Kto jak kto, ale ja, nie mam prawa mieć wyrzutów przy rezygnowaniu z bloga (w końcu już kilka razy to robiłam XD). Rozumiem co czujesz w 100%, naprawdę. Sama przez to przechodziłam. Żałuję tylko, że wcześniej nie zaczęłam czytać Twojego bloga :c
      Miniaturka jest przeeeepiękna. Uwielbiam takie teksty, wielbię, kocham. I osłodziła mi trochę wiadomości, które zaserwowałaś później. *I to "Teraz rozumiesz?" AAAAAA <3 Włącza mi się wewnętrzna fangirl*.
      Czekam na niedziele, Kathi. Jestem ciekawa co jeszcze przygotowałaś :D
      Całuski,
      Muni ^.^

      PS. Dziękuję za wyróżnienie, Kathi *.*
      PS2. BYŁAM PIERWSZA!!! AMATORZY <3 Hihi ^.^
      PS3. Daj link do SS, niech ludzie dowiedzą się, że coś jeszcze piszesz, a nie XD
      PS4. Eee... Nie wiem co tu miało być, zapomniałam. The end.

      Usuń
    2. Muni, Moja Muni...
      Dziękuję ci bardzo serdecznie za to słówka, dzięki którym wiem, że jednak nie jestem taka beznadziejna ♥.
      Mun, ja też żałuję, że cię wcześniej nie poznałam. Chwała Ati, która mi dała tę możliwość (po części, ofc).
      Dziękuję! ♥.
      Czekaj, czekaj, może się ucieszysz ^^.

      PS. Musiało być.
      PS2. Ciesz się, he B|.
      PS3. Może dam, kiedyś, kiedyś, w (nie)dalekiej przyszłości :3.
      PS4. Może wcale nie the end? :).

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. No ewentualnie druga. Druga też może być!

      Usuń
    2. Muni, ty żmijo mała, cicho siedź!

      Usuń
    3. Zmieniam podmiot. KAŚKA TY ŻMIJO MAŁA!
      Ale od początku.
      Miniaturka jest cudooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo69oooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooowna. I muzyka do niej ideolo. I plus że już to czytałam hehehe.
      A ta końcówka... Z resztą, wiesz co myślę.
      I bardzo mi się cieplutko zrobiło na serduszku jak czytałam podziękowania. Kasiu, moja kochana Kasiu, aż zaczęłam żałować, że nie pisałyśmy więcej na priv :c
      A co do Twojej decyzji... Nawet jeśli nie miałam jeszcze czasu zaglądnąć tu na dłużej, to boli to moje biedne serduszko, że odchodzisz. No bo blog to nasze dzieci. I... I no tak nie wolno no! (Brawo Ati, argument na poziomie maturalnym, matura zdana na 100%, nikt go nie zaneguje).
      Pocieszam się tylko tą miniaturką, bo jest taka piękna i tak bardzo działa na moje zmaltretowane serducho, że nie umiem się gniewać :c
      I jestem ciekawa co przygotowałaś na niedzielę.
      Ehh, mogę tylko powiedzieć, że jestem w stanie Cię zrozumieć, kochana :c Nie wolno ciągnąć niczego na siłę, a skoro uważasz, że tak będzie dla Ciebie najlepiej...
      Mam nadzieję, że jednak za jakiś czas wrócisz, jak nie tutaj, to do kolejnej opowieści.
      Przesyłam Ci moc całusów i chusteczek, które wykorzystałam jak się popłakałam przy pierwszym czytaniu miniaturki. Masz i wykorzystaj, bo moje łzy do CZYSTA WENA. Porównanie w stylu: shot o nazwie krzyżyk na drogę to praktycznie CZYSTA WÓDA. Serio. Nie polecam, kopie jak umarlaka.
      Co.
      To ten, jak już kiedyś będziesz biedna to będziesz mogła sprzedać te chusteczki (bo ja będę wtedy sławna OFKORS) i zarobisz na nich hajsy.
      Twoja,
      Ati (Toire) <3

      Usuń
    4. CZY TY COŚ INSYNUUJESZ? TEN WZROST NIE JEST TAKI ZŁY, OK?
      AWWWWWW, Toire kochana, dziękuję <3.
      Widzisz, Ati, musimy to nadrobić.
      Też mi smutno, ale czas zacząć nowy rozdział. A żeby zacząć, trzeba zakończyć ten poprzedni, prawda?
      Dziękuję serdecznie, bardzo się cieszę, że ci się podobała. Aż się sama Wzruszyłam *i chwaliłam*, że aż tak cię wzięło z tą miniaturką <3.
      Ati, zawsze jest SS. Tam wylejmy nasze nadzieje.
      Dostałam całuski od Ati, omg <33.
      Boże, jakie porównania, hahaha xd.
      Zarobię okay. Będę się chwalić, że cię znam i dałaś mi swoje chusteczki.
      A potem się będę śmiać, buahahah.
      Pozdrawiam, kochana :*.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Kathie! <3 Moja Kathie! Łezka mi się w oczku zakręciła, gdy czytałam Twoje podziękowania... Naprawdę! Autentycznie miałam łzy w oczach, czytając słowa słane do mnie! Dziękuję, gwiazdeczko ma! <33
      Co do miniaturki to wiesz, że moim zdaniem ona jest genialna! Cudownie pokazałaś scenę z Jily! Kocham ich, boże czy to już fobia? XDD W sumie fobii mam parę np taka Stydia <3 Właśnie! Kath! W niedzielę 1 wyścig! Jej Hami muuuuusi być pierwszy ;* Powracając do tematu, to pragnę Ci powiedzieć, że jestem zaszczycona, że pomogłam Ci z końcówką miniaturki! Kurczaki ona jest nikwdncjdbyhevbjcbhbc <333 Brak słów! Mogę ją czytać i czytać i czytać i mi się nie znudzi<3
      Już chcę prolog i rozdział na WD ^^ Czekam na nie! Kocham i pozdrawiam, kochana! <3 Setki całusków takich przed urodzinowych,bo ty stara loszka jesteś nooo ile to Ci już stuknie XD tak z *cenzura* naście lat! XDD
      Dobra idę słucham muzyczki, uściski, Kathie <3
      Twoja Livv :**

      Usuń
    2. Livvie, pisałam samą prawdę. Musiałam podziękować.
      Ty masz pełno fobii, haha. Np. mnie, no proszę Cię xd. STEREK FOREVA. Chociaż tutaj jestem za Mią, haha xd.
      Och, czyli w niedzielę dużo rzeczy, hihi.
      Widzisz, a ja jestem zaszczycona, że to Ty mi pomogłaś. Dziękuję, bo tak, to bym była w czarnej dupie xd.
      Oliwia, nie żyjesz xd.
      Ty i tak jesteś starsza, krówko, bo masz już prawie *cenzuuura* lat!
      Idź, słuchaj Shawna <3.
      Buziaki!
      Twoja Kathie.

      Usuń
  4. Miniaturka była, mega, słitaśna i wgl... awww! Kocham miniaturki Jily <3
    Co do pozostałej części posta... Cóż, jako osoba, która swoje opowiadania porzuca po... 4 rozdziałach (tak, to mój rekord xD) nie mogę cię linczować i nazywać tą złą. Powiem więcej - rozumiem cię. Po co przedłużać żywot czegoś, czego się nie czuje? Czy w pisaniu nie chodzi o to, żeby było przyjemnością?
    Pozdrawiam,
    Twoja Ar :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoczi Ar, moje opowiadania przed SD miały najwięcej 2 rozdziały :') chyba ten, no, wygrałam.

      Usuń
    2. Ar, dziękuję bardzo! <3.
      Cieszę się, że mnie rozumiesz, Aruś. To dla mnie mega ważne.
      *Ati, ale za to SD ma już jedną część, sooł*.
      Pozdrawiam, x.

      Usuń
  5. Ja, dawna Expecto Patronum (tak, wiem, żebyś się nie domyśliła, że to ja), muszę chyba dodać pewnien komentarz.
    Doskonale wiesz, że czekałam cały czas na nowy rozdział na tym blogu. I powiem szczerze trochę się zawiodłam. Ten blog był, jest i będzie jakąś częścią mojego życia. Trochę głupio, bo kochałam twojego Jamesa, Syriusza, Remusa, Lily i dziewczyny. Naprawdę,twoi bohaterowie jak i cała historia, którą napisałaś podbiły mi serce. Nie żałuję, że kiedyś przeczytałam twojego bloga. Wówczas nie czytałam często blogów nieskończonych, ale no, Jily to Jily - mój ulubiony pairing, trzeba przeczytać. Pamiętam jak miałam ochotę wydrapać oczy Lily… eh, było go chyba ten rozdział co James zapytał się jej czy ma serce. Przez twój blog mam za sobą kilka nieprzespanych nocy, bo jak skończyłam czytać po 12, to później mysłałam nad wydarzeniami w danym rozdziale i nie mogłam zasnąć. Rozumiem cię, wiesz, Podkowo? Ja sama nie chciałabym pisać czegoś na co nie mam siły… Wiedz, że zawsze będę liczyła na to, że jeszcze kiedyś pojawi się notka informująca o tym, że ten blog ruszy dalej. Będę miło wspominała tego bloga.
    W tym momencie przypomniałam sobie, ze obiecalam ci iz wydrape ci oczy jesli zawisisz/przestaniesz pisać. Masz szczęscie, ze mam dobry humor i nie mam serca dzisiaj, aby komuś to zrobić.
    Miniaturka wspaniała. Jily, Jily i jeszcze raz Jily! ♥ Kocham tą miniaturkę.♥
    Pozdrawiam i życzę ci, Podkowo, dalszych sukcesów w opowiadaniach!

    OdpowiedzUsuń
  6. Droga Katherine E! Cześć, Hej, czy jak tam wolisz.
    Cóż, pierwszy raz komentuję twego bloga, chodź jestem tu oddawna.
    Przede wszystkim chciałabym zacząć od skomentowania tej miniaturki. Naprawdę super. Wreszcie Lily i James się pocałowali <3 Do tego podziwiając Wrzeszczącą Chatę. No i jeszcze w płatkach śniegu latających wokół nich <3 Świetna sceneria, czy jak to się tam mówi. Wiem, jestem beznadziejna w komentowania :/
    Co do twojego odejścia... cóż, nie mam ci tego za złe. Rozumiem to i cieszę się, że tak postąpiłaś niż wstawiając kolejne rozdziały na siłę. Dziękuję ci za te 18 rozdziałów i miniaturkę które miałam okazję przeczytać :) Ślę pozdrowienia
    Nicolette

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, jak miło przeczytać, że ktoś jest od dawna, chociaż nie komentował. Witam!
      Cieszę się, że Ci się podobało :).
      Komentarz nie jest taki zły, nie przejmuj się, haha ;D.
      Pozdrawiam serdecznie, dziękuję, że byłaś ze mną.
      Zapraszam na świeży powiew :) http://wstrzymywany-oddech.blogspot.com/
      Całusy!

      Usuń
  7. Zgadnij kto po prawie roku wraca na blogspot. Jesteś pierwszą osobą, której skomentowalam notkę od roku. Miniaturka jest taka slodkaaa *-*
    kocham ją
    Popłakałam się, bo pamiętam jak komentowalas mojego bloga i tak się zgadalysmy, potem Ci pomagałam przez chwilę z tym. Jej tak świetnie piszesz! Będą z Ciebie ludzie, bo Twój styl bardzo się zmienił. Rozumiem ze się wyczerpalas. Sama widzisz, ja potrzebowałam prawie roku żeby na zajęciach tak nagle dostać weny. Może kiedyś napisze jakiegoś innego bloga? Może nagle najdzie Cię wena tak jak mnie? Liczę na to^^
    Cieplutko pozdrawiam
    Trzymaj sie <3
    Ann

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej, kochana!
    Przychodzę trochę spóźniona, ale w końcu wzięłam się za nadrabianie blogów, chociaż nie wiem, jak wiele mi się ich uda przeczytać.
    Zaczynając od miniaturki: była naprawdę urocza. Czytając ją stwierdziłam, że cierpię na niedobory Jily, bo w moim opowiadaniu na razie króluje Chily, a James nie ma takich kochanych momentów. W każdym razie zawsze kiedy czytam coś tak słodkiego o Jily, przypomina mi się jak bardzo ich uwielbiam i sama mam ochotę w końcu wpleść ten wątek do siebie już na dobre. Ale na to niestety muszę jeszcze trochę poczekać.
    Przyznam, że zaskoczyłaś mnie tym, że zamierzasz opuścić tego bloga, ale po części to rozumiem. Sama najlepiej wiesz, jaka decyzja jest dobra, a jeśli miałabyś się "męczyć" z kończeniem tej opowieście, to faktycznie lepiej zacząć coś nowego. W sumie teraz przyszło mi do głowy, że miałam podobną sytuacją, tylko że mój poprzedni blog był koszmarny, ale byłam do niego przywiązana. Miałam już sto rozdziałów i podczas pisania sto pierwszego stwierdziłam, że to blogasek, chociaż wtedy nie znałam jeszcze tego określenia, i zaczęłam pisać TEE. Myślę, że to była bardzo dobra decyzja, bo w jakiś magiczny sposób mój styl się poprawił i zaczęłam pisać bardziej rozbudowane opisy, a nie tylko głównie dialogi. A więc życzę Ci, żeby nowy blog wciągnął Cię i okazał się sukcesem.
    Pozdrawiam gorąco i już biegnę komentować prolog, chyba że pojawił się też pierwszy rozdział.
    Całusy,
    Optimist
    PS. A, i dziękuję bardzo za podziękowania. Miło mi, że moje komentarze komuś pomagają :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak dla mnie to dwa ostatnie rozdziały są najlepsze. A dzisiejszy wygrał wszystko, serio. Właśnie skończyłam czytać i po napisaniu komentarza nie będę wiedzieć co zrobić ze swoim życiem, dzięki. ;-; Bardzo mnie zaskoczyło, że opuszczasz bloga, ale tak jak mówiły osoby wcześniej - to Twój wybór i dobrze wiesz co robisz. Życzę powodzenia na dalszej drodze blogowania, masz potencjał. Będzie mi przez najbliższy tydzień brakować Twojego bloga i Twojego Jily, trzymaj się. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeczytałam tę notkę. I mimo błędów miała w sobie urok. czuć było emocje Jamesa, czuć było niezdecydowanie Lily,które tak naprawdę polegało na nienazwaniu własnych uczuc. Dobrze, że James zaryzykował. I jeszcze ta cudownma sceneria :* Mam nadzieję, że niedługo wrócisz na Wstrzymany Oddech. Zapraszam serdecznie na nowość na niezaleznosc-hp.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Czesc!
    https://www.wattpad.com/user/Dramionkaa Ukladla Twoj tekst wraz z moim tlumaczeniem Seven times i Byc Huncwotem Damy Kier. Niestety tylko autor moze zglosic kradziez :/

    Wysłane z iPhone'a

    OdpowiedzUsuń